Chwila oddechu...

26 września

Wrzesień, a raczej połowa września zazwyczaj kojarzy się z deszczem, porywistym wiatrem i niską temperaturą... O takiej właśnie pogodzie myślałam kiedy dowiedziałam się, że w tym czasie czeka Nas wyprawa nad morze... Czekaliśmy na ten weekend z utęsknieniem... Niestety w tym roku nie było Nam dane jechać na wspólny urlop (zapomniałam, że Mamy nie mają urlopu :P) więc tym bardziej czekaliśmy na ten wyjazd. I tak jakby specjalnie ktoś na górze załatwił cudowną, piękną pogodę :) Pogodę o jaką trudno nad morzem szczególnie jesienią :) Gdyby ktoś powiedział mi, że 18 września o godzinie 18:00 będę spacerowała po plaży w bluzce z krótkim rękawem pewnie wyśmiałabym go :P Albo przynajmniej postukała się w czoło :)  

Oboje potrzebowaliśmy takiego wyjazdu... Bez dziecka... Tylko we dwoje... Choćby po to, aby móc spędzić ze sobą wolny czas... Czas którego szczególnie ostatnio bardzoo Nam brakuje. Zupełne wyluzowanie od codzienności... Tak jakbyśmy nie byli sobą :) Zero zmartwień, problemów czy obowiązków! Torba, która nie jest wypchana po brzegi trzecią czy czwartą parą spodni czy zapasowych bluzek. Reklamówka przekąsek, umilaczy czasu czy picia. I to dziwne uczucie, że czegoś Ci brakuje :/ No bo przez ostatnie 3 lata nie wychodziłaś z domu tylko z torebką! Ale dla spokoju własnego i dziecka taki wyjazd dla rodziców jest potrzebny. I te kilka dni wystarczyły do nabrania dystansu do pewnych spraw, na zrozumienie co w życiu jest ważne a co ważniejsze... 

Wróciliśmy "inni"... Sami widzimy różnicę :) Pełni energii, z naładowanymi bateryjkami :) Inaczej patrzymy na siebie i na Naszą codzienność :) I jeszcze tylko gdyby to morze było bliżej... Bliżej Naszego Białegostoku, gdyby nie dzieliło Nas ponad 400 km to może częściej byśmy tam bywali i częściej wracali tacy szczęśliwi :))
Ciężka jest praca blogerki ;)

Zobacz również

0 komentarze

Pisząc komentarz na blogu wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych.

Facebook

Instagram